serwisy tematyczne
Katalog rozwiązań
Newsletter
artykuly-4

27.10.2008
Problem z e-podpisem w medycynie

Elektroniczny podpis może ogromnie ułatwić i przyspieszyć przepływ dokumentów między instytucjami ochrony zdrowia. Jednak, jak sprawdził portal rynekzdrowia.pl, powszechne korzystanie z tego rozwiązania, to na razie przyszłość - nie tylko naszej medycyny, ale i biznesu.

Potrzeba zmiany przyzwyczajeń, prawa i obniżenia ceny e-podpisu. W polskich szpitalach trudno znaleźć osoby, które podpisują się elektronicznie. Choć oczywiście zdarzają się "rodzynki". Na przykład w Szpitalu Powiatowym w Wołominie główna księgowa korzysta z e-podpisu, wysyłając deklaracje do ZUS-u. W placówkach zgodnie odpowiadają, że na szersze stosowanie takiego podpisu ich nie stać.

Zakup certyfikatu z czytnikiem to koszt ok. 360 zł, a może z niego korzystać jedna osoba, przez okres roku. Ceny e-podpisu nie różnią się znacznie między sobą.

Są 3 główne centra certyfikacji. Pośrednicy, którzy sprzedają podpis elektroniczny oferują go w takiej samej cenie jak same centra. Koszty bywają  zróżnicowane wówczas, kiedy oferowane są szkolenia pracowników z zakresu obsługi certyfikatu lub inne dodatkowe usługi związane z zakupem e-podpisu.

Jest porozumienie, brakuje środków

Naczelna Izba Lekarska i Ogólnopolski Związek Pracodawców Prywatnej Służby Zdrowia, widząc potrzebę rozpowszechnienia e-podpisu zawarły niedawno z jednym z centrów certyfikacji porozumienie „Podpis elektroniczny dla medycyny”. Jego celem jest działanie na rzecz rozpowszechnienia stosowania podpisu elektronicznego oraz dokumentacji medycznej w formie elektronicznej w ochronie zdrowia.

Porozumienia daje członkom samorządu lekarskiego udogodnienia cenowe przy zakupie e-podpisu.

- Zajęliśmy się tą sprawą, ponieważ weszły w życie przepisy umożliwiające prowadzenie w formie elektronicznej dokumentacji medycznej. Dodatkowo uważamy, że w przyszłości tak naprawdę każdy lekarz będzie musiał posługiwać się e-podpisem. Na razie jednak zainteresowanie placówek czy samych lekarzy jest niewielkie - mówi nam Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Dokumentacja medyczna prowadzona w formie elektronicznej i z wykorzystaniem wirtualnego podpisu, mogłaby znacznie ułatwić pracę. Jednak jej wprowadzenie nadal jest bardzo drogie i pracochłonne. Głównie dlatego, że e-podpis wciąż pozostaje techniczną nowinką, jawiącą się jako narzędzie skomplikowane w obsłudze.

Informatyk Mariusz Łuciuk, właściciel firmy Solid Comp, tłumaczy, w czym tkwi problem szerszego stosowania e-podpisu:

- Aby takie rozwiązanie przyniosło efekt w szerszej skali, każdy lekarz czy pracownik szpitalnej administracji musiałby posługiwać się podpisem elektronicznym, czyli trzeba byłoby zakupić go dla wszystkich. Jeżeli któryś pracownik np. zgubi kartę to niestety będzie trzeba kupić nową, bo zagubionego certyfikatu nie można odzyskać. Dodatkowo potrzebny jest program, który będzie obsługiwał pracę wszystkich urządzeń. Żeby go napisać, informatycy szpitala, bądź firma informatyczna obsługująca placówkę, musi jeszcze kupić w centrum certyfikacji tzw. licencję na bibliotekę, a to już wydatek przynajmniej rzędu 9 tys. zł.

Dodatkowo będą potrzebowali urządzeń do archiwizacji danych, których koszt waha się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Telekardiologia w awangardzie?

Na razie - jak twierdzą znający temat informatycy - gdyby nie konieczność składania deklaracji do ZUS, nie byłoby w ogóle zainteresowania elektronicznym podpisem. ZUS w tym roku wprowadził właśnie obowiązek sygnowania przesyłanych deklaracji elektronicznym podpisem, z tym, że to rozwiązanie nie dotyczy wszystkich podmiotów. Można elektronicznie podpisywać dokumenty również dla urzędu skarbowego i KRS-u, ale jest to praco- i czasochłonne.

- Czasami łatwiej jest pojechać do takiego urzędu niż załatwić sprawę posługując się podpisem elektronicznym - uważa Mariusz Łuciuk.

Poza tym z e-podpisu mogą korzystać, niestety, tylko posiadacze Windowsa. Ci, którzy pracują w Linuksie nie będą mogli skorzystać z tej możliwości. Rozczarują się również użytkownicy komputerów Macintosh, gdyż nie przewidziano dla nich podpisu elektronicznego.

Gdzie w praktyce można by oczekiwać szybkiego wdrożenia e-podpisu? Niektórzy twierdzą, że najszybciej do jego szerszego stosowania dojdzie w telekardiologii. Tak będą podpisywane chociażby opisy badań ekg czy rtg przesyłane między szpitalami.

- Oczywiście, będzie konieczne wprowadzenie takiego podpisu, ale przed telemedycyną stoi jeszcze wiele nierozwiązanych problemów, choćby natury prawnej - odpowiada nam doc. Rafał Baranowski, wiceprzewodniczący Sekcji Elektrokardiologii i Telemedycyny PTK z Instytutu Kardiologii w Aninie.

Tak więc do powszechnego stosowania e-podpisu jeszcze daleka droga. W polskich szpitalach trudno znaleźć osoby, które podpisują się elektronicznie. Choć oczywiście zdarzają się "rodzynki". Na przykład w Szpitalu Powiatowym w Wołominie główna księgowa korzysta z e-podpisu, wysyłając deklaracje do ZUS-u. W placówkach zgodnie odpowiadają, że na szersze stosowanie takiego podpisu ich nie stać.

- Nie mamy e-podpisu. Jest dla nas za drogi - odpowiadają w biurze prasowym Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

NFZ nad tym pracuje

Być może zainteresowanie e-podpisem wzrośnie kiedy będzie można się nim posłużyć w rozliczeniach z NFZ.

- Trwają prace nad stworzeniem możliwości, które pozwolą na rozliczanie się Funduszu z oddziałami wojewódzkimi i lekarzami drogą elektroniczną przy użyciu e-podpisu - informuje nas Andrzej Troszyński z biura prasowego NFZ.

Nie bez znaczenia dla tak powolnego upowszechnienia e-podpisu są też pewne mankamenty jego stosowania, przynajmniej w początkowej fazie przyjmownia się tej nowinki technicznej.

- Dokument podpisany elektronicznie jest ważny jedynie w formie elektronicznej, po wydrukowaniu nie posiada już żadnej wartości prawnej. Dodatkowo, mała powszechność użycia e-podpisu powoduje sytuacje, w których odbiorca naszego dokumentu nie jest w stanie zweryfikować prawdziwości naszego podpisu, ponieważ sam go nie używa i nie dysponuje oprogramowaniem weryfikacji e-podpisu – podsumowuje Mariusz Łuciuk.

 

rynek zdrowia

Autor: Anna Kaczmarek

Źródło: Rynek Zdrowia



Wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności
Projekt: 2BITS